//
czytasz...

Piórem i myszą

W przymusie siła!

Wiem, co mówię, więc piszę.

Jak w tytule.

Przymus albowiem buduje trwałą relację. Sprawia, że ktoś, kto niedorzecznie myśli i mówi na skutek adolescencji, ma szansę wyprostować swą psyche, nauczyć się odpowiedzialności, dyscypliny, porządku i karności. Przymus jest „źrenicą obywatelskich swobód” i jądrem demokracji. Wycisza przyrodzony człowiekowi egoizm, daje właściwy punkt widzenia, wrodzoną skłonność do dezynwoltury i głupstwa skutecznie wyciszając.

Dzięki przymusowi młodzi uczyć się mogą, poznać wartość skupienia, systematyczności oraz planowania własnych działań. Bo skąd wykrzesać z nich entuzjazm dla wysiłku, pogardę wobec tanich uciech i rozrywek prymitywnych bardzo? Przymus jest koniecznym kagańcem dla rozbuchanego ego lub przynależnej wiekowi pochopności. Wszak rózeczką Duch Święty dziateczki bić radzi. Rózeczką, bo tylko ona do umysłu snadnie dociera i skuteczny argument przeciwko ogólnemu bezhołowiu stanowi.

Piszę o oczywistościach dlatego, że wyczytałem na stronie jednej List do Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym bezpośrednio do anarchii się wzywa i udowodnić pragnie, że białe białym wcale nie jest i mrok tylko rozsiewa. List ów, horribile dictu!, podważa państwowe racje, o rację stanu się ociera i każe przypuszczać, iż obowiązek nauki, dekretowany prawnie, wcale taki oczywisty w ramach owych prawnych definicji nie jest.

Szok wielki przeżywam, wyjść z niego nie mogę, stąd i ten donosik drżącą ręką kreślę Państwu przed oczyma.

Wasz Niewesoły Sanitariusz!